Jak działa Forex – to NIE jest poradnik, jak skutecznie inwestować na rynku walutowym

Dziś dla odmiany przedstawiam mój osobisty felieton dotyczący postrzegania rynku walutowego Forex. Aby mocniej zachęcić Was do zapoznania się z publikacją, rezygnuję z tradycyjnego wstępu, w którym zazwyczaj zamieszczam streszczenie całości artykułu. Zapraszam do lektury!

 

 

Forex, czyli tak naprawdę co?

Zacznijmy od tego, czym naprawdę jest rynek Forex. Nie jest to na pewno maszynka do łatwego zarabiania pieniędzy, jakby można było wywnioskować z krzykliwych reklam wielu platform inwestycyjnych. Z drugiej strony, nie jest to potwór, który tylko czeka, by zabrać Wam wszystkie oszczędności i “zostawić w skarpetkach”. Należy sobie jednak uświadomić, że waluta to po prostu towar, taki sam jak każdy inny. Dlatego tak samo jak inne towary (ziemniaki, nieruchomości, czy używane samochody) podlega obrotowi. Tym właśnie jest rynek Forex, miejscem (choć niefizycznym), gdzie odbywają się transakcje kupna-sprzedaży towarów, jakimi są waluty. Tak długo, jak będą istniały gospodarki narodowe wraz z odrębnymi walutami, tak długo będzie istniał rynek walutowy Forex. Dzięki jego istnieniu banki, instytucje finansowe, jednostki rządowe oraz przedsiębiorstwa mogą dokonywać transakcji z partnerami, rozsianymi w różnych zakątkach świata. Z rynku walutowego korzystają również osoby indywidualne, które na przykład poprzez kantory wymiany walut kupują i sprzedają waluty w związku z pracą za granicą lub zagranicznymi wakacjami.

Skąd zatem rynek Forex doczekał się tak niechlubnej sławy? Związane jest to z transakcjami spekulacyjnymi, w których to drobni inwestorzy mogą zakładać się z brokerami, w którą stronę powędruje kurs danej waluty. Specyfika tego typu inwestowania wytworzyła zjawisko zwane lewarowaniem. Dzięki niemu, osoba posiadająca przykładowo 1000 zł może otwierać pozycje o wartości 100.000 zł. Nietrudno się domyśleć, iż pokusa łatwych zysków przy małym zaangażowaniu kapitału doprowadziła do wielu sytuacji, w których to drobni inwestorzy szybko tracili całe swoje majątki. Ja w dzisiejszym wpisie ocieplę nieco wizerunek rynku Forex. Jednak dotyczyć to będzie prawdziwego – rynku walutowego, służącego do wymiany walut, nie zaś postrzegania go jako miejsca do łatwego zarabiania bez większego wysiłku. Mam nadzieję, że już w tym miejscu uświadomiliście sobie, że to nie Forex jest zły. Źli są ludzie, którzy wykorzystują go w nierozważny sposób, podejmując niekontrolowane ryzyko oraz kierujący się chciwością i chęcią osiągania łatwych zysków bez odpowiedniego przygotowania.

 

Zalety rynku Forex, które są jego wadami

Rynek Forex jest wręcz esencją wolności gospodarczej. Oczywiście dzieje się tak w przypadku, gdy kurs danej waluty nie jest regulowany przez instytucje państwowe (tak jak w przypadku kursu stałego lub kursu sztywnego). Domyślnie jednak chodzi nam o kształtowanie się kursów walut w oparciu o siły rynkowe, ścieranie się popytu i podaży, nieskrępowanych odgórnymi regulacjami. Forex zdecydowanie wyróżnia się kwestią płynności na tle innych rynków finansowych. Mówi się, iż rynek Forex jest niemal doskonale płynny. Oznacza to, że kursy kształtowane są w sposób efektywny, zaś pojedyncze transakcje nie mają wpływu na sztuczne kształtowanie cen par walutowych. Aby zrozumieć to zjawisko należy porównać rynek Forex na przykład do rynku akcji małych spółek w Polsce. Rzadko zawierane transakcje sprawiają, iż kursy akcji nie w pełni odzwierciedlają rzeczywistą wartość spółek. Notowane przedsiębiorstwa mogą być niedowartościowane lub przeszacowane. Nieuczciwi inwestorzy mogą w łatwy sposób wpływać na kształtowanie się cen akcji, co godzi w interes drobnych uczestników rynku. Obecnie na rynku walutowym manipulacje cenowe są bardzo utrudniane, ponieważ dzienne obroty na tym rynku liczone są w bilionach dolarów. Zatem nawet miliardowe inwestycje nie zmieniają kursu waluty, tak jak w przypadku akcji małych spółek (w ujęciu procentowym). Dzięki temu rynek Forex jest niezwykle chłonny. Dzięki ogromnej płynności transakcje realizowane są w mgnieniu oka (po drugiej stronie prawie zawsze znajdzie się ktoś, kto wystawił przeciwne zlecenia). Płynność rynku sprawia, iż spready (różnice między kursem kupna i sprzedaży) oraz koszty transakcyjne są minimalne.

Kolejną zaletą rynku Forex jest jego otwartość przez 24 godziny na dobę. Forex jest zdecentralizowany, nie posiada określonej siedziby, czy konkretnego regulatora. Zgodnie z występującymi strefami czasowymi, kolejno otwierają się rynki w Australii, Azji, Europie, a następnie w obu Amerykach. Dzięki temu możecie inwestować przez całą dobę, z lekkim wytchnieniem w weekendy.

Pomimo różnych zawirowań, kursy walut są dość stabilne. Od wielu wielu lat kurs dolara amerykańskiego kosztuje od 2 zł do 4 zł, zaś euro od 3 zł do 5 zł. Powiecie zatem “inwestując w waluty, można umrzeć z nudów, kilkuprocentowe zmiany w dość długim okresie czasowym są bez sensu”. Nic bardziej mylnego. Z rynkiem Forex (z perspektywy klienta indywidualnego) nierozłącznie wiąże się zjawisko dźwigni finansowej, zwanej również lewarowaniem. Dzięki niej możecie zawierać transakcje na kwoty o wiele większe niż posiadany przez Was kapitał. Przykładowo zastosowanie dźwigni 1:100 sprawia, iż posiadając 1000 zł możecie otworzyć pozycję opiewającą na kwotę 100.000 zł. Jaki ma to skutek w praktyce? Otóż załóżmy, że kupujecie walutę obcą na rynku kasowym na kwotę 1000 zł. Zmiana kursu waluty o 1% sprawi, że zarobicie lub stracicie 10 zł. W przypadku zastosowania dźwigni 1:100, różnice liczone są od kwoty 100.000 zł. Zatem zmiana o 1% sprawia, iż zyskujecie lub tracicie 1000 zł. Tak, dokładnie, ruch rynku o 1% sprawia, iż swój pierwotny kapitał możecie powiększyć o 100% (z 1000 zł na 2000 zł). Jedynym kosztem są tak zwane punkty swapowe, czyli niejako odsetki naliczane przez brokera. Zastosowanie dźwigni finansowej to niejako udzielenie pożyczki. Jej oprocentowanie wynika z różnic stóp procentowych pary walutowej oraz marży pośrednika. Punkty swapowe naliczane są po każdym dniu utrzymywania otwartej pozycji walutowej.

Wydawać by się zatem mogło, że rynek Forex to najlepsze miejsce do zarabiania pieniędzy. Rynek efektywny, płynny, tani i niewymagający dużej ilości kapitału. Nic tylko rzucać pracę, otwierać konto u brokera i zacząć zbijać kokosy. Skąd zatem śródtytułowe zalety jako wady? O jakie wady może chodzić? W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy. Forex to tylko narzędzie, nie zaś złoty środek prowadzący do pewnego sukcesu. Tak jak każde narzędzie, można je wykorzystać zarówno do dobrych celów, jak i tych złych. Przykładowo, mając elegancji długopis możecie nim zarówno pisać piękne wiersze, jak i pozbawić kogoś oka… Tak samo jest z Forexem. To nie rynek walutowy jest zły. To osoby, które niewłaściwie posługują się tym narzędziem doprowadziły do tak złej sławy hasła “Forex”. Dotyczy to zarówno chciwych inwestorów, działających bez odpowiedniego przygotowania, jak i drugiej strony transakcji, czyli nieuczciwych brokerów stosujących oszukańcze praktyki. A jak się to przekłada na wcześniej wymieniane zalety? Duża płynność rynku wykorzystywana jest przez marketingowców do “wyciągania” inwestorów działających na względnie bezpiecznych rynkach kasowych (na przykład rynku obligacji) do rynków lewarowanych. Płynność i efektywność jest pretekstem przewagi Forexu nad innymi rynkami. Należy jednak pamiętać, iż duzi gracze (banki inwestycyjne) wszelkie symptomy zmian kursów walut wykorzystują o wiele szybciej niż drobni inwestorzy.

Zatem wymienione zalety Forexu działają, ale raczej tylko dla dużych inwestorów. Otwartość rynków 24 godziny na dobę może sprawić, że ważne wydarzenia mające miejsce w czasie, gdy śpicie, mogą zdecydowanie wpłynąć na wasze transakcje. Jeśli odpowiednio nie zabezpieczycie swoich inwestycji, możecie obudzić się jako bankruci. Można oczywiście spróbować śledzić rynek przez całą dobę. Niestety organizm ludzki jest tak skonstruowany, iż nie wytrzyma takiego działania przez kilka dni z rzędu. Stąd też biorą się uzależnienia od samego Forexu, jak i używek “wspomagających” (narkotyki, dopalacze, leki psychotropowe). Od tego już tylko krok do podupadnięcia na zdrowiu – choroby serca, ciągłe przemęczenie, depresja. 

Na koniec wisienka na torcie. Dźwignia finansowa – matka wielu ludzkich nieszczęść. Celowo wymieniając zalety stwierdziłem, iż ruch rynku o 1% może sprawić, iż podwoicie kapitał. Teraz wyleję na Was wiadro zimnej wody i wyraźnie informuję, że zmiana kursu waluty o 1% (na przykład zmiana kursu euro z 4,00 zł na 3,96 zł) sprawi, iż stracicie cały zainwestowany kapitał. Przykład dotyczy dźwigni 1:100. Co ciekawe, znajdą się również brokerzy zagraniczni, którzy zaoferują lewar równy 1:500. Brak kontroli ryzyka, umiejętności i doświadczenia szybko może Was wtrącić do finansowego piekła.

 

Jak to wygląda z mojej perspektywy

Nie będę ukrywał, nigdy nie inwestowałem aktywnie na rynku Forex. Jedynie w celach edukacyjnych, a w zasadzie z czystej ciekawości testowałem platformy demonstracyjne oparte na wirtualnych pieniądzach. Nieco bardziej realne środki pochodziły z bonusu na start “bez potrzeby wpłacania depozytu”. W takim przypadku broker umożliwia wypłatę zysku wygenerowanego poprzez inwestowanie środków otrzymanych na powitanie, na przykład 100 euro. Oczywiście samego bonusu nie można wypłacić, zaś wypłata zysku uzależniona była od spełnienia dodatkowych warunków. Przyznam, iż początkowo wciągnęła mnie ta zabawa z Forexem. Platforma pozwalała stosować różne rozwiązania inwestycyjne, które skrzętnie testowałem, chociaż przyznam, że było ich aż nadmiar. Ostatecznie dałem sobie z tym spokój. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu, potem na odwrót. Do sprawy podszedłem bardzo rozważnie (tak mi się przynajmniej wydaje). Uznałem, że inwestowanie na Forexie z wykorzystaniem wysokiej dźwigni to zajęcie absorbujące bardzo dużo czasu. Ba, uważam, że jest to praca na więcej niż pełen etat. Ja tego czasu nie miałem, a że nie uznaję półśrodków, zdecydowałem o niewpłacaniu realnych pieniędzy na konto brokera. Stwierdziłem, iż inwestowanie z doskoku w wolnych chwilach jest złym rozwiązaniem, które przyniesie więcej szkód niż pożytku.

Nie demonizuję jednak całkowicie rynku Forex. Jeśli ktoś posiada odpowiednią ilość czasu, wiedzę nabytą z książek i szkoleń, a także doświadczenie wynikające z platformy demo, a następnie z inwestowania niewielkich kwot – OK, nie mam nic przeciwko takiej formie zarobkowania. Należy jednak podejść do tego w 100% zdroworozsądkowo. Oznacza to, iż potrzeba zbudować odpowiednią strategię oraz plan B w sytuacji, gdy rzeczywistość okazałaby się zgoła odmienna od naszych oczekiwań. Warto również ocenić swój stan emocjonalny, skonfrontować go z wymaganiami jakie niesie ze sobą rynek Forex. 

Moim zdaniem dużą wadą inwestowania na Forexie są kwestie techniczne. Wielokrotnie słyszałem o przypadkach, kiedy to platforma demo “hulała aż miło”. Jednak po przejściu na realne pieniądze nie było już tak kolorowo, szczególnie, gdy inwestorom szło “zbyt dobrze”. Realizacja zleceń po nie takich cenach jak się spodziewano oraz zawieszanie się platformy w najgorszych z możliwych momentów – na to głównie skarżą się inwestorzy, którzy dali sobie spokój z rynkiem Forex. Inną kwestią techniczną, która dość mocno zniechęca mnie do Forexu to miejsce rejestracji podmiotów zarządzających platformami. Nie da się ukryć, iż najlepsze warunki mogą zaoferować brokerzy działający w krajach o dość liberalnych przepisach prawnych. Przykładem może być Cypr. Co prawda kraj ten jest członkiem Unii Europejskiej, aczkolwiek osobiście miałbym obawy przed wpłatą środków do brokera, którego lokalizacja jest tak odległa. W przypadku, gdy broker zaliczyłby jakąś wpadkę, wszelkie indywidualne działania byłyby mocno utrudnione. W inwestowaniu wolę jednak działać w oparciu o instytucje podlegające polskiemu nadzorowi. Ten oczywiście też nie jest bez skazy (afera Amber Gold czy upadki SKOK-ów), ale jak to się mówi “koszula bliższa ciału”. W Polsce również działają brokerzy umożliwiający inwestowanie na Forexie. Są oni licencjonowani przez KNF oraz wystawiają PIT, który należy rozliczyć z Urzędem Skarbowym. Trzeba jednak przyznać, że polski regulator nie za bardzo lubi rynek Forex. KNF dość często przytacza statystyki, w których informuje, że inwestowanie na rynku walutowym kończy się stratą dla ponad 80% użytkowników rynku. Komisja Nadzoru Finansowego chciałaby ucywilizować rynek Forex, co rzecz jasna wiąże się z nakładaniem nowych regulacji. Ten oraz kilka innych powodów doprowadziło do rezygnacji z oferowania usług dostępu do rynku Forex przez Domy Maklerskie banków PKO BP, BZ WBK, czy ING Banku Śląskiego. 

 

Ciekawostka na koniec

15 stycznia 2015 roku miał miejsce tak zwany “czarny czwartek na kursie franka”. Tego dnia Bank Centralny w Szwajcarii zdecydował o zaniechaniu stosowania polityki mającej na celu obronę niskiego kursu franka szwajcarskiego w stosunku do euro. Wówczas kurs szwajcarskiej waluty poszybował nawet o kilkadziesiąt procent. Był to bardzo trudny dzień dla posiadaczy kredytów we frankach szwajcarskich. Prawdziwą tragedię przeżyli jednak inwestorzy, którzy obstawiali osłabienie franka szwajcarskiego. Ogromny, niespotykany wręcz ruch na parze walutowej został dodatkowo zwielokrotniony stosowanym na rynku Forex lewarowaniem. Drobni inwestorzy posiadający kilka tysięcy złotych na rachunku wygenerowali skokową stratę, sięgającą nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Ciekawe były dalsze konsekwencje czarnego czwartku. Wielu zagranicznych brokerów postanowiło wziąć na siebie debety wygenerowane przez inwestorów. Część z nich ogłosiła nawet upadłość. W Polsce natomiast kilku brokerów podeszło do sprawy zgoła odmiennie. Postanowili oni wzywać do zapłaty swoich klientów, windykować, a nawet pozywać do sądów. Oznacza to, że nie zawsze to co uznajemy za bezpieczniejsze i lepiej kontrolowane w praktyce okazuje się lepszym rozwiązaniem… 

 

Przypominam jednocześnie o szeregu aktualnych promocji, które pozwolą Wam osiągnąć dodatkowy dochód:

Citi Handlowy: 500 zł premii do Biedronki z kartą Simplicity
 
Citi Handlowy: 400 zł premii w promocji konta Citi Priority
 
Weź darmową pożyczkę na Vivus.pl i odbierz bon 300 zł na fly.pl
 
Citi Handlowy: 400 zł premii na start z kartą Simplicity
 
LG K8 LTE o wartości 439 zł z kartą kredytową Citi Simplicity
 
Mini Ratka w PKO Banku Polskim z RRSO na poziomie 3,46%
 
350 zł premii oraz 3% na Rachunku Oszczędzam w Credit Agricole
 
Darmowy kredyt od Getin Banku z 0% RRSO
 
150 zł łatwej premii za założenie konta w Banku Millennium
 
BGŻ BNP Paribas: voucher 150 zł za założenie Konta Optymalnego
 
Do 350 zł premii w świetnej promocji Getin Banku
 
Łatwe 150 zł premii za założenie Konta Jakie Chcę w BZ WBK
 
200 zł premii w Pekao S.A. + 2,7% na koncie oszczędnościowym
 
ING Bank Śląski: 340 zł premii do zdobycia za założenie Konta z Lwem
 
EnveloBank: nawet 250 zł premii w promocji EnveloKonta
 

Chcesz być na bieżąco dzięki czemu twoje dochody będę jeszcze wyższe?
Polub stronę na facebooku, obserwuj na Twitterze lub LinkedIn bądź zapisz się na newsletter

.

2 Comments

  1. Artykuł bardzo dobrze napisany, ale jakoś żaden podobny artykuł dotyczący Forex jeszcze nie przekonał mnie do zainwestowania na tym rynku 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *